Dziennik polski

Who is who... krakowskich kulinariów: Mariusz Kmiecik i Grzegorz Suchora

Mariusz Kmiecik i Grzegorz Suchora znają się od lat. Od lat też wspólnie gotują. Kiedy - niemal dziesięć lat temu - mieszkali w Irlandii, dla znajomych i przyjaciół organizowali cykliczne "polskie obiadki". Gdy po kilku latach spędzonych poza Polską postanowili wrócić do kraju, pomysł na zajęcie się gastronomią pojawił się w naturalny sposób.



Mariusz, absolwent liceum gastronomicznego, zawód kelnera porzucił dla studiów na Akademii Górniczo-Hutniczej. Dziś śmieje się, że zamiast odlewać metal, nalewa kawę, a surówkę lepiej zna jako dodatek do kurczaka, niż hutniczy stop. W Irlandii spędził siedem lat; zaczynał od pracy w coffee shopie, był barmanem w hotelowym barze, a nastepnie menadżerem restauracji. Podróżując po świecie poznał kulinarne smaki innych krajów, a egzotyczne dania stały się w jego własnej kuchni normą. Grzegorz, który z wykształcenia jest geografem, gotuje z zamiłowania, a podróże ma we krwi. Jego pasją od najmłodszych lat były wyprawy w nieznane: odwiedzając inne kraje, kulturę i obyczaje poznawał także odmienną od polskiej kuchnię, gotował z ludźmi pochodzącymi z krajów Azji, Afryki i obu Ameryk.

Kuchnia
Cafe Obieżyświat ul. Czarnowiejska 38
Fot. Grzegorz Ziemiański

- Podczas wszystkich podróży utrzymywaliśmy kontakt i któregoś dnia, świeżo po powrocie z wojaży, sącząc yerba mate zaczęliśmy układać biznesplan naszej przyszłej kawiarni - opowiada Grzegorz Suchora. Położone tuż przy AGH Cafe Obieżyświat zaczęło od podawania kilkunastu rodzajów kawy na wynos. Do tego gotujący na przemian szefowie kuchni proponowali dwa, trzy dania orientalne, raczej nie do skosztowania gdziekolwiek indziej w Krakowie. Stopniowo menu powiększało się: - Odgrzebywaliśmy przepisy zdobyte w podróżach, znajomi ze świata podsyłali własne receptury - wspominają Grzegorz z Mariuszem. Powiększał się także zakres usług Obieżyświata, a prawdziwym strzałem w dziesiątkę okazał się "catering z wyobraźnią".

Dziś kilkanaście rodzajów kawy dopełniają w menu świeże soki z warzyw i owoców, a grono wiernych fanów ma tutejszy kurczak w tortilli, tandoori masala, cajun, po tajsku, meksykańskie burrito i sosy własnej produkcji. W karcie cyklicznie pojawiają się smaki z całego niemal globu - od hiszpańskiej paelli po specjały Karaibów i Azji. Wizytówką Obieżyświata są nietuzinkowe, wyraziste smaki podkreślające ich orientalne korzenie.

Jednak Obieżyświat to nie tylko kawa i egzotyczna kuchnia. To także od dwóch lat organizowane slajdowiska: fotograficzne relacje z podróży z całego świata, łączone z możliwością zjedzenia potrawami z miejsc, o których mowa. Niewielkie miejsce przy ulicy Czarnowiejskiej było partnerem festiwalu kultury macedońskiej i Afrykamery. Klienci oglądać mogli także dwie wystawy fotograficzne: "W 80 dni dookoła Australii" i "Boliwia czeka".

Niepozorna Cafe Obieżyświat już wkrótce pomieścić będzie mogła więcej gości. - Za kilka miesięcy ruszamy z remontem, powiększamy przestrzeń i rozwijamy skrzydła. Chcemy, by to miejsce nabrało jeszcze większej dynamiki: mamy w planach regularne wystawy fotografii, organizację prelekcji i spotkań w większym gronie - dzielą się planami dwa Obieżyświaci.

Matylda Stanowska